Wolne:
9993
Sprzedane:
7
Na celowniku Coraz bliżej Skarbonka Plecak i mapa

Boso przez plaże: 10 sierpnia - 6 września 2009 roku.

Do granicy z Rosją dotarłem 6 września po 24 dniach,
ponad 500 km
bosej wędrówki brzegiem Bałtyku

Relacje z wyprawy dostępne na Blip oraz album zdjęć

Relacje on-line pisane z telefonu komórkowego

Zapisz się do biuletynu * *
Zgadzam się z Regulaminem i Polityką Prywatności

Dzień 11 - 24 sierpnia
Wtorek 25-08-2009 10:21

Z: Sarbinowo DO: Darłowo

przez: Chłopy, Mielno, Uniście, Łazy, Dąbki
ilość km: 36,2    suma: 159,5 km

Dziś pobiłem swój własny rekord, kolejny znowu - 36,2 km w 11 godzin, oczywiście wliczając w to postoje, robienie zdjęć, rozmowę z napotkanymi ludźmi. Do Darłowa, a raczej Darłówka zachodniego dotarłem dokładnie o 20:16 ( w tym czasie wchodziłem wejściem z plaży do miasta). Doszedłem ledwo żywy i to w znaczeniu bardzo dosłownym. Mimo stosowania kremu z SPF 30, stopy i łydki od tyłu mam zjarane jak kurczak na rożnie, dłonie ręce i kark też niczego sobie.
Wszedłem do miasta i zacząłem iść w kierunku już wcześniej wypytanego noclegu. To niesamowite, jak moje Anioły mnie pilnują. Ludzi, których zapytałem o godzinę, wskazali mi konkretnie dokąd mam się udać...i tak też zrobiłem. To nie pierwszy raz taka sytuacja. Gdy dochodziłem już do Darłówka zachodniego musiałem zorientować się jaki mam czas, a w związku z tym iż telefon miałem już rozładowany, uczyniłem to pytając przypadkowo siedzący ludzi nad brzegiem - wypatrujących zachodu Słońca. Pytając o godzinę, przy okazji zapytałem o nocleg. Od razu dostałem wskazówkę, aby kierować się do Zespołu Szkół z internatem. Tam powinni mieć coś do wynajęcia i tanio. Tak więc zrobiłem. Ze szkoły odesłali mnie do tzw. Domu Ratownika, to tam było całe szefostwo! Zostałem od razu rozpoznany przez przesympatycznych właścicieli Pana Józefa, za sprawą dzisiejszych artykułów w : Miasto - Dziennik Koszaliński oraz  Głos Koszaliński, w którym byłem na samej górze po prawej stronie na 1 stronie. Gospodarze poczęstowali mnie pysznymi kanapkami, dali pyszną herbatę i zaproponowali darmowy nocleg z dowolną godziną opuszczenia go dnia następnego. Gdy zobaczyłem pokój - umarłem z wrażenia taki był śliczny. Wreszcie wanna - w której mogłem wygrzać obolałe kości. Po dłuższej rozmowie zostałem zaproszony na poranne śniadanie do właścicieli. I jak tu nie wierzyć, że moje Anioły nade mną czuwają. To już nie pierwszy raz taka historia z noclegiem. Za każdym razem znajduję go w podobny sposób, dlatego zawsze piszę, że nigdy się nie boję gdzie będę spał - tylko tego, żeby była pora na jego znalezienie.

Z Sarbinowa wyszedłem bardzo wcześnie. Pokój opuściłem 7:50 tak aby na 8:00 być na plaży. Niestety, nikt się nie zjawił aby mi towarzyszyć, no ale to pewno za wczesna pora. Czekali na mnie za to Pan Mateusz i Kamil z Mielna z Dziennika Koszalińskiego. Po godzinnym spotkaniu o 9:00 ruszyłem dalej.
Z Sarbinowa ruszyłem na Chłopy, Mielno i Uniście. Stamtąd miałem już blisko na kanału Jamneńskiego, który łączy morze z jeziorem Jamno. O dziwo kanał jest zasypany i nie łączy się z morzem. Usłyszałem w trakcie rozmowy, że na dniach koparki mają to znów przekopać. Tam też spotkałem rodzinę z Rzeszowa, którą przypadkowo poprosiłem o zrobienie zdjęcia. Mijając kanał od razu kilka metrów dalej, byłem już na plaży naturystów! SZOK, totalny szok!!! Pierwszy raz widziałem tylu golców jednocześnie. Najbardziej zszokował mnie widok gołego tatusia, który kopał dołek z piasku już z „rozumiejącą" te rzeczy córeczką SZOK!!! Są jakieś granice matko boska, tak nie można...no ale widać można! Następnie doszedłem do Łazów. Plaża bardzo ładna i polecam ją ze względu na wygląd i atmosferę. Po prostu jest tu ładnie. Wszedłem na górę, zakupiłem picie, batoniki i usiadłem wykonać ważny telefon. Sprzedawca powiedział mi, że droga z Łazów do Dąbkowic jest bardzo niebezpieczna-grasują tu piraci. Inaczej mówić jest to pas całkowitego bezludzia, gdzie zdarzają się napady na ludzi. Trochę mnie przestraszył. Dlatego zadzwoniłem do Doroty i powiedziałem, gdzie jestem skąd idę i że będę dawał sygnały na znak, że jest wszystko ok. To ważne, że jak mamy świadomość, że może nas spotkać niebezpieczeństwo to ktoś musi wiedzieć dokładnie gdzie jesteśmy i czuwać nad nami. Ja tak właśnie zrobiłem. Trzeba tu dodać iż od Mielna aż do Łazów na całej długości równolegle po prawej stronie na lądzie znajduje się duże jezioro Jamno, oddzielone od plaży wysoka wydmą. Z Łaz do Dąbkowic przeszedł bez żadnych pirackich przygód, sam wyglądałem jak pirat z chustą piracką na głowie i morze dlatego. Od Dąbkowic idąc dalej mijałem kanał Szczuczy, łączący morze z jeziorem Bukowo. Oczywiście też był zasypany i nie dochodził do morza. Cały ten odcinek, na którym po prawej stronie znajdują się dwa jeziora jest bardzo urokliwy. Jest to obszar począwszy jak się już wychodzi z Uniścia do Dąbek. Tu można naprawdę odpocząć w ciszy i spokoju. Nie jest to całkowite bezludzie, ale plażowiczów jest tu naprawdę bardzo mało. Najważniejsze, że ludzi nie włażą sobie na głowy i czuje się tu prawdziwą oazę spokoju!
Do Dąbek dotarłem już bez picia. Przede mną już Darłowo. Była godzina przed 18 jakoś. Trafiłem na sympatyczną Anię, która na ten czas została moim dąbkowym przewodnikiem.
Dochodząc do wyjścia i szykując się na Darłowo miałem pewne obawy czy dojdę - wyjąłem mapę i dokładnie policzyłem ilość km i czas ile mi to zajmie. Od Dąbek do Darłowa nie ma żadnego miasta ani żadnej plaży, są to tereny wojskowe i również można by powiedzieć bezludzie. Była godzina 18:35, do Darłowa zostało ok. 7 km, przed 20tą powinienem dotrzeć-tak pomyślałem i poszedłem.
W trakcie mojej wędrówki dzisiejszego dnia kilka osób zaczepiło mnie mówiąc, że o mnie czyli w dzisiejszej prasie. Jeden Pan nawet gonił mnie, powiedzieć, że rozmawia właśnie o mnie na plaży ze swoim niemieckim przyjacielem a tu...patrzy Ja idę! Biegł za mną, żeby się przywitać i to właśnie oznajmić. Później jeszcze rozpoznała we mnie wędrowca rodzina z Niemiec, a późnienie przesympatyczne spotkane z Panią Gosią i Hieronimem z Bydgoszczy.

Od dziś: każdego dnia po znalezieniu noclegu nie będę w ogóle zajmował się komputerem, rzeczami najważniejszymi będzie coś zjeść, kąpiel oraz szybko położyć się spać. Rano będę wstawał między 5 a 6 i zabierał się za pisanie relacji. To będzie lepsze niż zasypianie wieczorem nad komputerem.

Dzisiaj śpię:
Pokoje Gościnne RATOWNIK
ul. Zwycięstwa 6
76-153 Darłówko
tel: (94) 314 28 70
www.ratownik.afr.pl
Cena: Pan Józef nie wziął ode mnie pieniędzy, powiedział: "Jestem Ratownikiem, ratuję ludzkie życie to i Panu uratuję" - DZIĘKUJĘ!!!

Media:

Miasto - Dziennik Koszliński - Boso przez całe polskie wybrzeże
Głos Koszaliński - Marsz brzegiem Bałtyku
24.08.2009, moje miasto MM Rzeszów - Rzeszowianin idzie pieszo ze Świnoujści na Mierzeję Wiślaną

Tylko 1000 szt. albumów promocyjnych!

Mała Księżniczka

Relacje z wyprawy
Relacje z wyprawy: boso przez plażę