Relacje z wyprawy dostępne na Blip oraz album zdjęć
Po dwóch dniach spędzonych u Pani Grażyny czas było wyruszać w dalszą drogę. Trochę się rozleniwiłem, tu mogłem choć na chwilę poczuć się jak w domu. Rano Pani Grażyna zaproponowała mi pyszne śniadanie i przygotowała kanapki na drogę. Mało tego, dostałem jeszcze reklamówkę własnej roboty kiszonych ogórków oraz jednego pomidora i gruszkę. Wiem, ze to wszystko przyda mi się dzisiejszego dnia - mam do zrobienia przecież ponad 47km! Wyszedłem o 8:40 i od razu pokierowałem się w kierunku zejścia na plaże. Po drodze kupiłem sobie jeszcze drożdżowi i wodę na drogę. Z Jastrzębiej Góry wyruszyłem o 9:20.
Pogoda był dosłownie plażowa, a więc zapowiadał się miły i przyjemny marsz. Do Władysławowa dotarłem po 2 godzinach marszu, tak jak wcześniej to wyliczyłem. Już jestem w tym coraz lepszy. Z dużą dokładnością umiem określić czas i trasę mojego marszu. Tu czekała na mnie niespodzianka. Zaraz koło zachodniego falochronu czekał na mnie jeden z moich sympatyków. Ku mojemu zaskoczeniu, miłemu zresztą, zaproponował pomoc w ominięciu portu jego samochodem. Z początku byłem nieufnie, może lepsze słowo ostrożny, gdyż nie wiedziałem z kim mam do czynienia. Później już bez obaw wsiedliśmy do auta i już po niespełna 8 minutach byliśmy koło wejścia na plażę nr 1 - Chałupy po wschodniej stronie portu. Od tego miejsca maiłem już prosta drogę na Hel.
W drodze do Chałup spotkałem Pana Krzysztofa z Warszawy, który stał nad brzegiem morza, tak jakby już na mnie czekał. Przywitał mnie mówiąc - „Podziwiam Pana za to co Pan robi". To bardzo miłe, usłyszeć takie słowa - zawsze to powtarzam. Po jakieś godzinie marszu słyszę za plecami chłopięcy głos - „To Pan jest tym podróżnikiem co idzie przez plaże? Tata mi powiedział...o leży tam i podbiegłem do Pana". Chłopiec dostał ode mnie ulotkę oraz całkiem extra mój autograf, choć gwiazdą nie jestem, ale podpisać się na ulotce to jeszcze mogę i robię to chętnie. Każde takie spotkanie jest dla mnie bardzo miłe.
Za Chałupami znajduje się słynna plaża nudystów. Golasów bardzo mało jak na najsłynniejszą plaże na wybrzeżu tego typu. Jestem przekonany, że w sezonie przy ładnej pogodzie plaża ta zamienia się w ul i mrowisko w jednym. Gołe tyłki i co innego :-) nie robią już na mnie wrażenia, oswoiłem się do tego widoku, teraz to już jak chleb powszedni.
Następna miejscowość zaraz za Chałupami to Kuźnica. Oj Kaszuby Kaszuby...tu zatrzymałem się na 40 min aby coś zjeść i podładować telefon. Upatrzyłem sobie sklep spożywczy Społem, gdzie dałem odpocząć zmęczonym nogą na drewnianym taborecie w jednym ze sklepów spożywczych. Umilając sobie czas kruchymi ciasteczkami i Colą, Pani opowiadała mi trochę o ludziach Kaszubach i samej miejscowości. Telefon trochę podładowałem, ale to i tak za mało. Padł mi o już o godzinie 17 tej, wtedy była ostatnia relacja na blipie.
Na Hel dotarłem o godzinie 21. Stopy mam zmasakrowane, bąble na lewej i jakąś ranę na prawej. Dziś zafundowałem sobie totalny maraton, ale udowodniłem sobie, że nawet 47 km. jestem w stanie przejść boso plażą z ciężkim plecakiem. Mimo później pory za 3 podejściem udało mi się znaleźć nocleg. Szedłem już na resztkach sił. Najważniejsze jest dla mnie aby zdążyć na swoje urodziny. To jest teraz najważniejsze.
Pokój jaki dostałem znów okazał się być przepiękny. Gdy zapukałem do właścicieli, mówiłem kim jestem i co robię i że dziś przeszedłem tyle kilometrów, a moje stopy już konają ze zmęczenia, Pani Jolanta powiedziała: "Ale świetnie Pan wygląda na twarzy". To poprawiło mi humor. Właściciele okazali się być dla mnie bardzo życzliwi i wykazali chęć udzielenia mi schronienia za symboliczną kwotę. Jeśli chodzi jeszcze o kwestię noclegu to najważniejsze żeby było ciepło i warunki do umycia - nic więcej nie trzeba. Aha...i odpowiednia ilość wtyczek na ładowarki zasilacze i całą tę elektronikę. Wszedłem do pokoju, usiadłem na łóżku, czułem tylko bąble na stopach i ból w kościach...łzy poleciały mi z oczu...dlaczego? ...z radości i wielkiego zmęczenia, jaki mnie w tym momencie ogarnął.
Przejście 47 km zajęło mi od 9:20 do 21:00 z jednym 40 minutowym przystankiem na jedzenie w Kuźnicy. Teraz mogę śmiało powiedzieć tak: 16 km - lekkimi stopami, 30 km - to już wysiłek 47 km - koszmar na własne życzenie.
Dzisiaj śpię:
Podaje tylko adres strony internetowej.
www.fokapokoje.pl
Cena: 30 zł (podana cena nie jest wyznacznikiem cen wynajmu)